(Don't) Speak English (9). Robimy błędy (celowo)!

Osoby o nerwowym usposobieniu niech nie czytają dalej. Są sytuacje, kiedy robimy tzw. błędy celowo. Służę przykładem: internet roi się od dyskusji na temat bardzo popularnego...

...amerykańskiego programu na Food Network. Mniej lub bardziej znani kucharze, zamiast sami gotować, opowiadają, gdzie ich zdaniem jedli najlepszy posiłek w życiu.

Tytuł: "The Best Food I Ever ATE"

What?

Oczywiście niegramatycznie, bo jak nas uczono, powinno być: The Best Food...

I have ever eaten (Present Perfect - czas tej akcji nie jest określony),

lub:

I ate while on holiday in France (Simple Past - w określonym czasie).

Dlaczego więc taki tytuł? Przypadkową pomyłkę musimy wykluczyć, bo przecież programy są starannie przygotowywane i edytowane. A więc celowo. Dlaczego? Bo brzmi lepiej.

Nie, żeby ten błąd nie został zauważony. Został, ale odpowiedź była taka: telewizja nie lubi Present Perfect! Program musi się sprzedać, musi mieć chwytliwy tytuł.

W dyskusjach internetowych znajduję, że na poprawne gramatycznie pytanie:

What's the best thing you'VE ever DONE for your website?
Z wszystkiego, co zrobiłeś dla spopularyzowania swojej strony inernetowej, co było najlepsze?

- odpowiadający wpadają w Simple Past:

The best thing I DID was to go on Twitter.

Czyli czują się oni lepiej, używając Simple Past po "the best thing...ever".

Również w internecie opis innego programu w telewizji Sky: "The Girl Who Never ATE" is about a seven-year-old girl who HAS never EATEN anything. "Dziewczynka, która nic nie jadła" to program o siedmioletniej dziewczynce, która nigdy niczego nie zjadła (jest karmiona rurką). Zauważmy, że oba czasy są użyte równorzędnie w jednym zdaniu. Ciekawe, co nauczyciel angielskiego w Polsce powiedziałby na to?

Wszystkie wyrażenia w stylu: the best car I ever had, the best song I ever heard, itd. mogą być wyrażone w obu czasach, jest to kwestia stylu mówiącego, z tym, że młodsi oscylują w stronę Simple Past.

Mam dalsze przykłady "błędów": jem sobie lunch i słucham wiadomości w Radio 4 (czyli tzw. BBC English). Temat to angielska służba zdrowia ostatnio bardzo krytykowana w USA. Brytyjski Health Secretary odpierając zarzuty mówi: "

NHS has not made people iller - Ludzie nie są bardziej chorzy w wyniku korzystania z brytyjskiej służby zdrowia.

ILLER? O mało się nie udławiłam.

W moim słowniku z 1985 roku znajduję tylko stopniowanie: ill - worse - worst, ale już w internecie obok: ill - more ill - most ill, mamy amerykańską idiomatyczną wersję: ill - iller - illest.

Telewizja, wałkując temat służby zdrowia cały dzień, powtarza: "iller", nikt też nie mówi, że to nieprawidłowo. Mamy tutaj amerykanizm i widzimy, jak przez cytat wkracza on do mowy Brytyjczyków.

Słucham dalej radia. Tym razem o eutanazji. Ekspert mówi:

"If you can choose to end your own life, you must be able to unchoose"
Jeżeli można wybrać, kiedy chce się zakończyć własne życie, powinno się mieć prawo ten wybór odwołać.

Słowa "unchoose" nie znajdziecie w słownikach drukowanych (choć znalazłam "unchosen") i pewnie oberwałoby się za nie jedynkę w liceum w Otwocku. Ale w internecie tego słowa pełno.

Tradycyjnie antonim (słowo o znaczeniu przeciwnym) do choose to byłoby hesitate, delay, put off (czyli odłożyć wybór). Ale tu mówimy o sytuacji, kiedy wybór zastał już dokonany i chcemy go odwołać. Tutaj unchoose jest bardzo dobrym słowem i z języka komputerowego (nacisnęliśmy już jakiś klawisz, ale teraz chcemy to anulować - co mnie akurat często się zdarza) wchodzi do języka codziennego.

Jako że język to twór żywy, mówiący nim biorą aktywny udział w jego formowaniu. I będą używać niepoprawnych form, jeżeli uważają, że oddają one lepiej to, co chcą powiedzieć. Może się nam to podobać lub nie, ale tego nie zmienimy.