Nie wiem czy wy też tak macie? Strasznie sie denerwuje, gdy mam mówic w tym języku... Na lekcji jeszcze jakos daje radę, mimo że sie śmieją. Głoszę sie tylko do czytania np. tego, co wiem jak przeczytac. Macie może jakies sprawdzone sposoby jak złamac takie bariery?
Haha.. Może pomysł i dobry, ale obawiam sie że w moim wieku nie wypali za bardzo;P A poza tym to jak przemycic 'coś mocniejszego' w szkole?xd
W tym roku byłem na wakacjach za granicą. Siłą rzeczy musiałem rozmawiać po angielsku i nie było to łatwe. Szczerze mówiąc wyjeżdżałem z tamtąd (po dwóch tygodniach) z mieszanymi uczuciami jeżeli chodzi o moje przełamanie się do swobodnej konwersacji. Myślę że nie tylko Ty masz ten problem. Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia z tym związane to prosiłbym o jakieś sugestie :)
Najlepiej to zmusic sie do mowienia w tym jezyku nawet jesli nie jest to poprawna wymowa lub bledy gramatyczne. Obecnie przebywam w UK i uwierz mi ze strasznie balam sie mowic w tym jezyku. Nie mialam tu rzadnych znajomych z polski i musialam jakos sie dogadac. po 3 miesiacach przestalam sie bac. Ci ktorzy sie smieja na lekcjach sa durniami ktorzy pozjadali wszystkie rozumy wiec czas przestac sie przejmowac lub smiac sie wraz z nimi bo to nic strasznego uczysz sie na bledach ktore wypowiadasz na glos a nie w myslach. Pozdrawiam
Popieram Martę8711, trzeba mówić nawet jeśli nie mówi się poprawnie. Wiele osób, które na lekcji są aktywne, tak naprawdę też mówi z błędami, tylko oni się nie przejmują. Ty się dopiero uczysz. Pozdrawiam i życzę powodzenia w nauce.
hej! wiesz jak chodziłam do liceum - czy nawet wcześniej - to miałam taką metodę odnośnie mówienia po angielski - otóż nagrywałam siebie na dyktafonie jak czytam teksty po angielsku - wtedy wyłapywałam co jest nie tak, czy coś "gubię" czytając, jak ogólnie wymawiam...myślę, że to dobry pomysł, może nabierzesz pewnej pewności...
tez miałam obawy, że coś źle wymawiam - ale po to są nauczyciele by pomóc Ci przełamać "ten strach' - nie ma co się bać....a jeśli chodzi o wyjazd za granice - to faktycznie chyba tam ludzie są po prostu zmuszeni do gadania po angielsku.....rzuceni są na głęboką wodę - i jakoś im to wychodzi...z czasem coraz lepiej
pozdrawiam
Keep the faith!!!
Osobiście uważam, iż mówić trzeba jak najwięcej. Jeśli powiesz koleżance "Kasia kupić na sklep mliko" to czy ona cię zrozumie? Wiadomo, że tak. Jeśli się boisz, iż mówisz z błędem nic nie powiesz i informacja nie zostanie przekazana. Tak więc mów jak najwięcej, i jak masz znajomych co mówią dobrze po angielsku (lub korepetytora, nauczyciela) niech cię poprawia. Jeśli ktoś nie zrozumie (np Anglik) to jak nie jest to jakiś prostak ze speluny to zazwyczaj powie uprzejmie Pardon? i masz szanse na poprawienie się lub powiedzenie innymi słowami.
Chciałam dodać, że mój prześmieszny English teacher
powiedział nam ostatnio na lekcji
'rozwijajcie shizofremię!'
wszyscy patrzą na niego pół przytomnie a temu co...
a on na to: 'ludzie, mówcie do siebie po angielsku!' ;D
ja co prawda nie mówię, ale próbuje myśleć, o ile taki proces w mojej głowie w o ogóle zachodzi..(joke) ;)(i to działa u mnie bo myślę na trochę wyższym poziomie niż znam angielski, tak sądzę przynajmniej i chcę się uczyć słówek, bo jak tu inaczej o czymś pomyśleć... ;D )
Wiec dla tych, którzy gramatykę opanowali w miarę i mają trochę słówek w głowie, polecam, przed samym sobą nie ma się czego wstydzić!A błędy błędami, na nich się uczymy, zawsze są nawet po polsku się zdarzają ;)
Good luck! it's such a great and useful language :D
'Learn a new language and get a new soul'
Zapisz się na kurs Callana.Jest to metoda ciągłej konwersacji. Na lekcji się cały czas rozmawia. Próbujesz aż Ci wyjdzie :-)a ajk całkiem nie wychodzi, to prowadzący pomoże. Ja zaczynałam od podstaw i miałam ten sam problem-wstydziłam się mówić- ale wszyscy byliśmy w grupie na tym samym poziomie i nikt się nie śmiał złośliwie.
Dzisiaj juz się nie stresuję i mówię dużo swobodniej. Polecam.
Pozdrawiam i trzymam kciuki:-)
Odczuwałem straszny lęk przed wypowiadaniem się po angielsku. U mnie w szkole jest jedna godzina obowiązkowa z Native speaker'em w tygodniu. Na tych lekcjach zazwyczaj siedziałem cicho. Ale pewnego razu Matt podszedł do mnie na stołówce (przed rozpoczęciem zajęć)i o coś zapytał. Na stołówce nie było nikogo z moich znajomych. W efekcie musiałem dogadać się sam. Mimo, że pokaleczyłem strasznie gramatykę to się dogadaliśmy. Bardzo mnie to ucieszyło i od tamtego czasu dużo mniej lękam się przed wypowiadaniem. Chociaż nie ukrywam, że zdecydowanie wolę przygotować sobie wypowiedź na kartce...
Wystarczy, że wypijesz sobie coś 'mocniejszego' i już się ci włączy nawijka. U mnie dziala bezbłędnie